Trzykrotny mistrz paraolimpijski i vice mistrz, mistrz świata, zdobywca pucharów Świata i europy


Lana sobota w Rosenau

5 maja 2015 12:03

W Rosenau odbywał się drugi etap zawodów tegorocznego cyklu Pucharu Europy (EHC). Tym razem miasto nie przywitało mnie przyjaźnie. Lał deszcz, a kiedy leje przyjemność z jazdy jest raczej średnia. Do tego tutejsza trasa jest płaska, a to mi specjalnie nie leży. Zresztą nie tylko mi. Mieliśmy do rozegrania tylko jeden wyścig ze startu wspólnego. Rozpoczął się przed południem i w strugach deszczu miałem do pokonania 44 km. Chętnych do objęcia prowadzenia  długo nie było. Jechaliśmy zwartą grupą 10 osób. Wiele wskazywało na to, że tak już zostanie do mety. Próby odjeżdżania rywalom były, ale praktycznie bez powodzenia. Brakowało chętnych do dawania zmian. W końcu ten peleton się trochę rozciągnął i zostało nas pięciu. Walka na finiszu była zacięta. Drugie miejsce po finiszu z grupy naprawdę cieszy. Wydawało mi się, że sprint to nie jest moja najmocniejsza strona, ale jechałem swoim tempem, na nikogo się nie oglądałem i jestem szczęśliwy, że nie byłem na końcu tej grupy ani w środku stawki.  Udało się zająć drugie miejsce z sekundową stratą do Mathieu Bosredona. Stanąłem na podium, zachowałem pozycję lidera cyklu. Teraz czas wsiąść do samochodu i zdążyć na świąteczne śniadanie.

Jest moc, jest rekord

3 maja 2015 21:01

Zawsze lubiłem Louny, a teraz mam chyba jeszcze więcej powodów, by tu startować. Tegoroczny Memoriał Karla Raise okazał się szczęśliwy i dla mnie i dla Polaków w ogóle. Wykorzystaliśmy świetne warunki pogodowe i sprzyjającą trasę, by ustanowić nowy rekord wyścigu. Ruszyliśmy mocno. Chwilami było szybko, a średnia prędkość przekraczała 46 km/h. Spieszyło nam się do tego rekordu. Ok. 6 kilometra nie było już na co czekać. Z Krystianem oderwaliśmy się od grupy i do samej mety 15-kilometrowego wyścigu jechaliśmy wspólnie. Przekroczyłem linię mety jako pierwszy. Udało mi się to zrobić z czasem 19:28:12 i to wystarczyło, żebym został rekordzistą trasy. Poprzedni rekord, od pięciu lat, należał do Edwarda Maaloufa. Edward jest zaprzyjaźniony z polską ekipą, liczę więc na to, że mi to wybaczy.

Ten rekord bardzo mnie cieszy, ale to nie jedyny powód do radości. Zaraz za mną na metę przyjechał Krystian Giera. Trzeci był Zbigniew Wandachowicz, który jest jak wino. Im jest starszy, tym bardziej zaskakuje mnie swoją formą. Polacy pokazali moc. zajęliśmy całe podium. Majówkę można więc zaliczyć do udanych.

Sprawy z Orlen Warsaw Marathon załatwione

27 kwietnia 2015 08:46

Po zeszłorocznym starcie w tej imprezie miałem niedosyt. Wtedy różnicą jednej sekundy straciłem pierwsze miejsce. Na dodatek zakończyłem tamten wyścig wbijając się w platformę dla fotoreporterów. Miałem więc swoje niedokończone sprawy na tej trasie.

Wprawdzie w minioną niedziele trasa się zmieniła, a nawet znacząco skróciła , ale przecież nie o nią tu chodzi. Na nietypowym dystansie 20,5 km najbardziej przeszkadzał deszcz. Drugi zakręt dał się nam we znaki i lekkiego poślizgu nie dało się uniknąć. Dla mnie jednak okazał się punktem zwrotnym na trasie. W tym miejscu odjechaliśmy od stawki i w trójkę nadawaliśmy tempo. Na podjeździe zostawiłem Arka i Krystiana za sobą i pojechałem w kierunku mety. Udało mi się utrzymać prowadzenie i to mnie bardzo cieszy. Wygrałem z czasem 00:30:23. Jestem tym w pełni usatysfakcjonowany.

Upewniłem się, że forma jest. Carbonbike jeździ bez zarzutów, a na OWM mogłem sprawdzić zmiany w rowerze. Kolejne zawody również będą testem dla roweru, który wtedy będzie już uzupełniony o karbonowe koła.

Dziękuje sponsorom, że mogłem się przygotowywać w warunkach i na sprzęcie, które teraz pozwalają mi ze spokojem czekać na kolejne starty w sezonie.

Zwycięstwo w Magicznym Krakowie

19 kwietnia 2015 12:06

Cracovia Maraton był dla mnie szczęśliwy pod każdym względem. Zanim jeszcze stanąłem na starcie 22- kilometrowego biegu odbyło się długo oczekiwane spotkanie kadry narodowej pod wodzą nowego trenera.

Jakub Pieniążek dla mnie jest nie jest nowy. Pracujemy razem już 5 lat i ta współpraca przynosi dobre efekty. Nowy jest on dla kadry i wiele wskazuje na to, że również w tym obszarze na wyniki nie trzeba będzie długo czekać.

Start w krakowskim wyścigu to sama przyjemność. Trasa się nie zmieniła, nadal wiedzie przez centrum miasta, pogoda dopisała. Miało padać, nie padało a nawet czasami świeciło słońce. Nie zmieniło się również to, że wygrałem, tyle że tym razem już na drugim kilometrze oderwałem się od grupy i w swoim tempie, samotnie jechałem do mety. Obroniłem tytuł. Odniosłem czwarte zwycięstwo z rzędu i mogę się tylko cieszyć.

Organizatorzy Cracovia Maraton nazywają swoją imprezę Spotkaniami Biegowymi. To bieganie to może nie do końca pasuje, ale spotkania już tak. Do Krakowa przyjechała m.in. Renata Kałuża. Miło mi było spotkać kadrowiczów i nie tylko. Zawody miały świetną atmosferę i naprawdę były spotkaniem przyjaciół na trasie wyścigu.

Gratuluję Reni zwycięstwa w rywalizacji kobiet. Za tydzień kolejne sportowe emocje. Tym razem w Warszawie.

Rowerowym bolidem po Yas Marina Circuit

23 marca 2015 20:28

Zaczęło się. Ten sezon miał się zacząć od startu w pierwszym etapie Pucharu Europy (EHC) w Emiratach Arabskich. Kiedy jednak organizator innej imprezy, maratonu Zayed, zaprosił mnie do wypróbowania toru Formuły 1 w 5-kilometrowym wyścigu, nie było się nad czym zastanawiać. Nie ma lepszego sposobu poznania trasy niż ściganie się na niej. A trasa była jak na tor wyścigowy przystało, idealnie wyprofilowana. Tor robi wrażenie. Można tu było poszaleć i poszalałem. Wygrałem z sekundową przewagą nad Jonasem Van De Steene.

Pierwszy Start w sezonie i pierwsza wygrana nastawiły mnie optymistycznie do kolejnych startów. Do Abu Zabi przyjechałem wygrać i plan zrealizowałem. Zanim upał sięgał 36 stopni, pokonaliśmy 16,5 km w indywidualnej jeździe na czas. Zawodnicy są w tym roku świetnie przygotowani, zapowiada się naprawdę poważna rywalizacja, ale ten wyścig również okazał się dla mnie udany. Trzy okrążenia pokonałem w czasie 25:41:41 wyprzedzając Heinza Freia i Alexandra Gritscha.

Tego samego dnia miałem jeszcze jedną okazje odpalić swój bolid w wyścigu przeprowadzonym w formule 1 godzina + 1 okrążenie. W godzinę 8 minut i 49 sekund pokonałem 8 okrążeń, a każde miało 5,5 km. I to był najlepszy wynik. Zostałem liderem Pucharu Europy EHC.

Tak, to ja mogę się ścigać.

Nowy sezon, nowy rower, nowa forma

1 marca 2015 20:31

Do pierwszego startu w sezonie zostały trzy tygodnie. Nie poświęcę ich jednak na odpoczynek. Przede mną ostatnie zgrupowanie treningowe, które zakończy się tuż przed startem pierwszego wyścigu Pucharu Europy EHC w Emiratach Arabskich. Jestem optymistą przed tym wyścigiem, jak i przed całym sezonem.

Zima została solidnie przepracowana i mogę powiedzieć, że jestem w lepszej formie niż byłem przed rokiem o tej samej porze. To daje nadzieję na dobre wyniki. Wyraźnie widać różnicę w formie. Dostrzega ją również mój trener Jakub Pieniążek, który zacznie nowy sezon z nowymi zadaniami. Jakub ma talent, wiedzę, doświadczenie i dobrą intuicje, teraz z jego umiejętności będzie mogło korzystać więcej zawodników. Jakub został bowiem trenerem naszej kadry i to jest dobra wiadomość dla nas wszystkich.

W nowym sezonie będę się ścigał na nowym rowerze przygotowanym przez firmę Carbonbike. Moje pierwsze wrażenia z jego używania są bardzo pozytywne. To sztywniejszy sprzęt niż ten, którego używałem do tej pory, a przede wszystkim jest lżejszy. Pierwsza jazda była ciekawym doświadczeniem. To po prostu bardzo fajny rower, na którym pojechałem nadspodziewanie szybki trening.

Bardzo dziękuje za zaangażowanie w jego przygotowanie całej firmie Carbonbike zarówno w Polsce, jak i w Szwajcarii. Franz Nietlispach, Stephane Massard, Olga Dyżakowska, Jarosław Baranowski to ludzie, dzięki którym mam szansę na jeszcze lepsze wyniki. Postaram się udowodnić już podczas wyścigów, że nie zmarnowali swojego czasu.

  • Page 2 of 2
  • 1
  • 2