Category Archives: Uncategorized

Lana sobota w Rosenau

W Rosenau odbywał się drugi etap zawodów tegorocznego cyklu Pucharu Europy (EHC). Tym razem miasto nie przywitało mnie przyjaźnie. Lał deszcz, a kiedy leje przyjemność z jazdy jest raczej średnia. Do tego tutejsza trasa jest płaska, a to mi specjalnie nie leży. Zresztą nie tylko mi. Mieliśmy do rozegrania tylko jeden wyścig ze startu wspólnego. Rozpoczął się przed południem i w strugach deszczu miałem do pokonania 44 km. Chętnych do objęcia prowadzenia  długo nie było. Jechaliśmy zwartą grupą 10 osób. Wiele wskazywało na to, że tak już zostanie do mety. Próby odjeżdżania rywalom były, ale praktycznie bez powodzenia. Brakowało chętnych do dawania zmian. W końcu ten peleton się trochę rozciągnął i zostało nas pięciu. Walka na finiszu była zacięta. Drugie miejsce po finiszu z grupy naprawdę cieszy. Wydawało mi się, że sprint to nie jest moja najmocniejsza strona, ale jechałem swoim tempem, na nikogo się nie oglądałem i jestem szczęśliwy, że nie byłem na końcu tej grupy ani w środku stawki.  Udało się zająć drugie miejsce z sekundową stratą do Mathieu Bosredona. Stanąłem na podium, zachowałem pozycję lidera cyklu. Teraz czas wsiąść do samochodu i zdążyć na świąteczne śniadanie.

Zwycięstwo w Magicznym Krakowie

Cracovia Maraton był dla mnie szczęśliwy pod każdym względem. Zanim jeszcze stanąłem na starcie 22- kilometrowego biegu odbyło się długo oczekiwane spotkanie kadry narodowej pod wodzą nowego trenera.

Jakub Pieniążek dla mnie jest nie jest nowy. Pracujemy razem już 5 lat i ta współpraca przynosi dobre efekty. Nowy jest on dla kadry i wiele wskazuje na to, że również w tym obszarze na wyniki nie trzeba będzie długo czekać.

Start w krakowskim wyścigu to sama przyjemność. Trasa się nie zmieniła, nadal wiedzie przez centrum miasta, pogoda dopisała. Miało padać, nie padało a nawet czasami świeciło słońce. Nie zmieniło się również to, że wygrałem, tyle że tym razem już na drugim kilometrze oderwałem się od grupy i w swoim tempie, samotnie jechałem do mety. Obroniłem tytuł. Odniosłem czwarte zwycięstwo z rzędu i mogę się tylko cieszyć.

Organizatorzy Cracovia Maraton nazywają swoją imprezę Spotkaniami Biegowymi. To bieganie to może nie do końca pasuje, ale spotkania już tak. Do Krakowa przyjechała m.in. Renata Kałuża. Miło mi było spotkać kadrowiczów i nie tylko. Zawody miały świetną atmosferę i naprawdę były spotkaniem przyjaciół na trasie wyścigu.

Gratuluję Reni zwycięstwa w rywalizacji kobiet. Za tydzień kolejne sportowe emocje. Tym razem w Warszawie.