Sprawy z Orlen Warsaw Marathon załatwione

Po zeszłorocznym starcie w tej imprezie miałem niedosyt. Wtedy różnicą jednej sekundy straciłem pierwsze miejsce. Na dodatek zakończyłem tamten wyścig wbijając się w platformę dla fotoreporterów. Miałem więc swoje niedokończone sprawy na tej trasie.

Wprawdzie w minioną niedziele trasa się zmieniła, a nawet znacząco skróciła , ale przecież nie o nią tu chodzi. Na nietypowym dystansie 20,5 km najbardziej przeszkadzał deszcz. Drugi zakręt dał się nam we znaki i lekkiego poślizgu nie dało się uniknąć. Dla mnie jednak okazał się punktem zwrotnym na trasie. W tym miejscu odjechaliśmy od stawki i w trójkę nadawaliśmy tempo. Na podjeździe zostawiłem Arka i Krystiana za sobą i pojechałem w kierunku mety. Udało mi się utrzymać prowadzenie i to mnie bardzo cieszy. Wygrałem z czasem 00:30:23. Jestem tym w pełni usatysfakcjonowany.

Upewniłem się, że forma jest. Carbonbike jeździ bez zarzutów, a na OWM mogłem sprawdzić zmiany w rowerze. Kolejne zawody również będą testem dla roweru, który wtedy będzie już uzupełniony o karbonowe koła.

Dziękuje sponsorom, że mogłem się przygotowywać w warunkach i na sprzęcie, które teraz pozwalają mi ze spokojem czekać na kolejne starty w sezonie.