Rowerowym bolidem po Yas Marina Circuit

Zaczęło się. Ten sezon miał się zacząć od startu w pierwszym etapie Pucharu Europy (EHC) w Emiratach Arabskich. Kiedy jednak organizator innej imprezy, maratonu Zayed, zaprosił mnie do wypróbowania toru Formuły 1 w 5-kilometrowym wyścigu, nie było się nad czym zastanawiać. Nie ma lepszego sposobu poznania trasy niż ściganie się na niej. A trasa była jak na tor wyścigowy przystało, idealnie wyprofilowana. Tor robi wrażenie. Można tu było poszaleć i poszalałem. Wygrałem z sekundową przewagą nad Jonasem Van De Steene.

Pierwszy Start w sezonie i pierwsza wygrana nastawiły mnie optymistycznie do kolejnych startów. Do Abu Zabi przyjechałem wygrać i plan zrealizowałem. Zanim upał sięgał 36 stopni, pokonaliśmy 16,5 km w indywidualnej jeździe na czas. Zawodnicy są w tym roku świetnie przygotowani, zapowiada się naprawdę poważna rywalizacja, ale ten wyścig również okazał się dla mnie udany. Trzy okrążenia pokonałem w czasie 25:41:41 wyprzedzając Heinza Freia i Alexandra Gritscha.

Tego samego dnia miałem jeszcze jedną okazje odpalić swój bolid w wyścigu przeprowadzonym w formule 1 godzina + 1 okrążenie. W godzinę 8 minut i 49 sekund pokonałem 8 okrążeń, a każde miało 5,5 km. I to był najlepszy wynik. Zostałem liderem Pucharu Europy EHC.

Tak, to ja mogę się ścigać.