Trzykrotny mistrz paraolimpijski i vice mistrz, mistrz świata, zdobywca pucharów Świata i europy

  • Rafał Wilk at Platja Ca'n Pastilla.

    Jak pierwszy dzień wiosny to wagary na plaży 🌞🌊🏄🏊 Marma Polskie Folie Greinplast SPAR Polskie Sklepy Spożywcze Podkarpackie Rzeszów - stolica innowacji uvex Polska

    Posted By Rafał Wilk

    March 21

  • Posted By Janusz Zieliński

    March 18

  • Welcome on board ☀️🛫✈️🛩 Marma Polskie Folie SPAR Polskie Sklepy Spożywcze Greinplast Rzeszów - stolica innowacji Podkarpackie uvex Polska AUDI Autorud

    Posted By Rafał Wilk

    March 17

  • Dziś rowerowo wczoraj narciarsko krajobraz się zmienia 🚴🏻🙂 To był dobry aktywny weekend 😃 Greinplast SPAR Polskie Sklepy Spożywcze Marma Polskie Folie Podkarpackie Rzeszów - stolica innowacji uvex Polska

    Posted By Rafał Wilk

    March 12

  • Rafał Wilk added 2 new photos — with Janusz Zieliński at Kasprowy Wierch 1987 Mnpm.

    Nie spotkaliśmy misia na Krupówkach ale wilka na Kasprowym już tak 😁pozdrawiamy hej 🚠🚡⛷🏂🎿 Marma Polskie Folie SPAR Polskie Sklepy Spożywcze Greinplast Podkarpackie Rzeszów - stolica innowacji uvex Polska Reusch Polska

    Posted By Rafał Wilk

    March 11

  • Rafał Wilk added 2 new photos — cycling.

    Wyczuwam wiosnę 😎🚴🏻🌞 Greinplast Marma Polskie Folie SPAR Polskie Sklepy Spożywcze Podkarpackie Rzeszów - stolica innowacji uvex Polska

    Posted By Rafał Wilk

    March 07


Rafał w kampanii marki 4F

5 lipca 2016 20:19

Nowe sportowe twarze kampanii 4F
Ona – pracowita 20-latka u progu kariery sportowej, która w tym roku po raz pierwszy uzyskała minimum olimpijskie. On – utytułowany sportowiec po przejściach, który niezłomnością charakteru zawstydziłby niejednego pełnosprawnego kolegę po fachu. Maria Andrejczyk i Rafał Wilk w kampanii marki 4F udowadniają, że niemożliwe to tylko słowo, a wytrwałość to kluczowa cecha w sporcie i w życiu.

Właśnie ruszyła III odsłona kampanii Zacznij. Wytrwaj, która ma na celu zachęcenie Polaków do aktywności fizycznej. Ta faza nastawiona na aktywne kibicowanie naszym sportowcom na Igrzyskach w Rio de Janeiro. Każdy z naszych reprezentantów, zarówno na Igrzyskach Olimpijskich jak i Paraolimpijskich, ma za sobą jakąś historię. Każda jest inna, ale łączy je jedno – wytrwałość w dążeniu do celu, pomimo pojawiających się momentów zwątpienia i zniechęcenia. Bez niej nie byłoby sportowych wyników i osiągnięć oraz nie oglądalibyśmy medali zawieszonych na szyjach sportowców.
Marka 4F zaprosiła do współpracy dwie różne osobowości. Zderzyła ze sobą dwie różne historie. Pokazała, że wytrwałość ma różne oblicza. Bohaterami filmów wizerunkowych przygotowanych przez 4F są Maria Andrejczyk i Rafał Wilk. Oboje niejednokrotnie pokonywali własne słabości i dzięki temu są dziś w miejscu, w którym można mówić o sportowym sukcesie. Andrejczyk ma niespełna 20 lat, a już jest rekordzistką Polski i Mistrzynią Europy Juniorów w rzucie oszczepem. W światowych rankingach seniorskich zajmuje obecnie ósme miejsce. Obecny trener wypatrzył ją na lekcji WF-u. Potem wielokrotnie zmieniała dyscypliny, szukając tej najlepszej dla siebie, aż do dziś kiedy to pierwszy raz w życiu osiągnęła minimum olimpijskie i czeka właśnie na decyzję o kwalifikacji na Igrzyska Olimpijskie Rio 2016.
Z kolei Rafał Wilk to dwukrotny złoty medalista Igrzysk Paraolimpijskich w kolarstwie. W środowisku sportowym nazywają go „Człowiek ze stali”, bo pomimo tragedii jaka wydarzyła się w jego życiu nigdy nie zrezygnował ze sportu. W 2006 roku podczas zawodów żużlowych zahaczył o bandę, przewrócił się i upadł na tor, a po jego plecach przejechał klubowy kolega. Skutki były dramatyczne – uraz kręgosłupa i utrata czucia w nogach. Rafał nie zrezygnował jednak ze sportowej pasji – jego nową dyscypliną został handbike i bardzo szybko zaczął odnosić medalowe sukcesy, w tym Złoto Paraolimpijskie. O kolejne będzie walczył już we wrześniu w Brazylii, podczas Letnich Igrzysk Paraolimpijskich Rio 2016.

Giorni del Mare UCI C1

18 kwietnia 2016 13:17

IMG_8397.JPGW weekend wystartowałem w zawodach UCI C1 Giorni del Mare w Toskanii. Dwa starty po płaskiej jak stół trasie w sobotę start wspólny na dystansie 35 km niedziela indywidualna jazda na czas. Odnoszę dwa zwycięstwa co bardzo mnie cieszy. Wyniki start wspólny 1. Rafał Wilk 2. Mauro Cratassa 3. Christian Giognoni , jazda indywidualna na czas 1. Rafał Wilk 2. Mauro Cratassa 3. Stefano Girelli.

Najbliższe starty jakie mnie czekają w kwietniu.

12 kwietnia 2016 20:15

Już w najbliższy piątek wylatujemy na drugi mój start w tym roku do Włoskiej miejscowości Marina di Massa. Wyścig kategorii UCI C 1. Wchodzę już w pełni w sezon startowy. 24.04. Orlen Maraton Warszawa, 30.04 Memoriał Karla Raise Louny. Tak zapowiada się kwiecień.

Sezon 2015. Wszystko, co mogłem zdobyć, zdobyłem

22 listopada 2015 18:54

Za mną naprawdę udany sezon. Forma pozwalała mi się poczuć trochę jak Midas, bo większość startów zamieniła się w złoto. Moim łupem padły też puchary świata i Europy, a wszystko to okraszone podwójnym mistrzostwem świata. Nie mógłbym sobie życzyć lepszego sezonu przedolimpijskiego, chociaż jego początek i koniec były nieco przypadkowe.

Zaczęło się od startu w Emiratach Arabskich na torze Formuły 1 Yas Marina. Zwyciężał tam Vettel, Lewis Hamilton i Kimi Raikonnen, a teraz na ten idealnie równy tor zaprosili kolarzy ręcznych. Zanim jednak rozpoczęły się pierwsze w sezonie zawody cyklu Europy EHC, wziąłem udział w zupełnie niezaplanowanym Zayed Marathon i to właśnie to zwycięstwo okazało się pierwszym w sezonie. Kilka godzin później odniosłem pierwsze zwycięstwo w pucharze EHC, a kilka miesięcy później w austriackim Lengau odebrałem koszulkę lidera i puchar całego cyklu. Po drodze był polski etap tego cyklu i muszę powiedzieć, że nigdzie nie wygrywa się tak dobrze, jak w domu.

Udział w zawodach Pucharu Świata i Europy UCI przypominał tournée. W trasie spędziłem ponad miesiąc. Zdobyłem Puchar Europy w Lombardii, gdzie zostaliśmy najlepszą drużyną Europy. Na podium stanął tam również Krystian Giera, a Zbyszek Wandachowicz był tuż za nim. Zawody w Lombardii nie należały do łatwych. Na pełnej zakrętów i chwilami technicznej trasie, całą drużyną zasłużyliśmy na …tort, a dodam, że był to tort czekoladowy i niemały. Ważył 4-kilogramy.

Podczas Pucharu Świata słodkości nie było. Był za tuż przed nim, pięcioetapowy wyścig w Austrii, rozgrywany w ulewnym deszczu. Był żar z nieba w we włoskim Maniago, niesprzyjająca trasa w Yverdon-les-Bains i bardzo mało afrykańska pogoda w RPA.

Najważniejszym startem sezonu były Mistrzostwa Świata w Para-kolarstwie w szwajcarskim Nottwil. Wygrałem zarówno w jeździe indywidualnej na czas, jak i w wyścigu ze startu wspólnego. Podwójny mistrzowski pozwala mi z optymizmem patrzeć w olimpijską przyszłość.

W ciągu długiego sezonu wystartowałem niemal 40 razy. Poprawiłem rekord trasy 15-kilometrowego wyścigu z Pocerade do Louny, po raz trzeci zostałem rekordzistą maratonu w Koszycach. Wystartowałem m.in. w maratonach w Warszawie i Krakowie. Najbardziej nietypowym startem sezonu był udział w pierwszych w Polsce zawodach 70.3 Ironman w Gdyni. O zwycięstwo w tej imprezie walczyliśmy w sztafecie. Do mnie należał odcinek kolarski i chyba wywiązałem się z zadania nie najgorzej. Stanęliśmy na najwyższym stopniu podium. Ścigałem się również na trasach Mistrzostw Polski, gdzie udało mi się dwukrotnie wygrać.

Ostatnimi zawodami okazał się trzydniowy Mallorca Handbike Tour. Wygrałem w nich po raz drugi, jednak zgodnie z planem to nie w Hiszpanii, a w Libanie miał się zakończyć sezon. Jechałem tam jako obrońca tytułu, niestety nie dojechałem nawet do lotniska. Mgła nad miastem skutecznie uziemiła samoloty. Tak więc sezon zakończył się tak, jak się rozpoczął- nieco niezgodnie z planem, ale za to zwycięstwem.

A już niedługo zaczynam przygotowania do sezonu 2016. Jego najważniejszym punktem są igrzyska w Rio.

Europejskie tournée na podium

13 lipca 2015 19:38

Trwają ostatnie przygotowania do Mistrzostwa Świata w Parakolarstwie, które odbędą się pod koniec miesiąca w Nottwil. Spędzam ten czas na zgrupowaniu we Włoszech. Miniony miesiąc był intensywny. Zaczęło się od 5-etapowego bardzo deszczowego wyścigu w Austrii, potem zmieniały się kraje, trasy i warunki startu, ale jedno się nie zmieniało. Kończyłem wyścigi na podium i to mnie bardzo cieszy. Mam nadzieję, że jest to i dla mnie i pozostałych kadrowiczów dobry znak.

Podczas zawodów Pucharu Europy rozgrywanych na początku lipca w Lombardii zostaliśmy najlepszą drużyną w Europie. Oprócz medali ten fakt został uczczony 4-kilogramowym tortem. Sam nie wiem, co mnie bardziej ucieszyło. Oczywiście nie pozwoliliśmy, żeby taka dawka magnezu i serotoniny się zmarnowała. Może to zasługa tortu, a może pięknego słońca, które okazało się miłą odmianą po austriackim deszczu, ale we włoskim Maniago, ja i Vico Merklein zakończyliśmy rywalizację z taką samą, największą liczbą punktów.

Tydzień później na równie płaskiej trasie Pucharu Świata w szwajcarskim Yverdon-les-Bains, dwukrotnie udało mi się wygrać, a całą kadrą stanęliśmy na podium 11 razy. Dobra passa nie opuściła mnie ani podczas Pucharu Europu UCI w Szwajcarii ani Pucharu Europy EHC w Louny. Louny to mój ulubiony- zaraz po Rzeszowie – wyścig w serii EHC. Nie można przecież nie lubić trasy, na której zawsze się wygrywa.

Teraz mam nadzieję, że będę miał powody, by polubić trasę mistrzostw świata…

Lana sobota w Rosenau

5 maja 2015 12:03

W Rosenau odbywał się drugi etap zawodów tegorocznego cyklu Pucharu Europy (EHC). Tym razem miasto nie przywitało mnie przyjaźnie. Lał deszcz, a kiedy leje przyjemność z jazdy jest raczej średnia. Do tego tutejsza trasa jest płaska, a to mi specjalnie nie leży. Zresztą nie tylko mi. Mieliśmy do rozegrania tylko jeden wyścig ze startu wspólnego. Rozpoczął się przed południem i w strugach deszczu miałem do pokonania 44 km. Chętnych do objęcia prowadzenia  długo nie było. Jechaliśmy zwartą grupą 10 osób. Wiele wskazywało na to, że tak już zostanie do mety. Próby odjeżdżania rywalom były, ale praktycznie bez powodzenia. Brakowało chętnych do dawania zmian. W końcu ten peleton się trochę rozciągnął i zostało nas pięciu. Walka na finiszu była zacięta. Drugie miejsce po finiszu z grupy naprawdę cieszy. Wydawało mi się, że sprint to nie jest moja najmocniejsza strona, ale jechałem swoim tempem, na nikogo się nie oglądałem i jestem szczęśliwy, że nie byłem na końcu tej grupy ani w środku stawki.  Udało się zająć drugie miejsce z sekundową stratą do Mathieu Bosredona. Stanąłem na podium, zachowałem pozycję lidera cyklu. Teraz czas wsiąść do samochodu i zdążyć na świąteczne śniadanie.